poniedziałek, 16 maja 2011

Raport o...

Poniedziałek, wtorek, środa, czwartek - sporo pracy i trochę egzaminów. Mało absorbujący egzamin z robienia przypisów, oraz egzamin z angielskiego, który był sporym wyzwaniem. Jeśli było coś jeszcze - nie pamiętam. 

Weekend upłynął pod znakiem Maple Story i Teologii Fundamentalnej. Ostatnio sporo czytam - odrywam się od teologii, żeby poczytać "Mechaniczną pomarańczę", odkrywam się od "Gry o tron", żeby poczytać teologię itd. W ramach ostatnio nadgryzanych książek znajduje się również "Tato" Williama Whartona i jeszcze coś, czego nie pamiętam z tytułu. Oraz Diuna, z doskoku i fragmentami. Pykam w Crysisa (niedawny zakup) i we wcześniej wspomniane Maple Story, ostatnio kupiłem Dead Space'a, Master of Orion i Wiedźmina. O, jeszcze Plants vs Zombies. Itd.
Z jednej strony książki, gry, anime pozwalają stworzyć wrażenie dynamizmu - tzn można siedzieć na tyłku w pokoju i przez paręnaście godzin nie opuszczać go na więcej niż kilka minut, a jednak mieć wrażenie przebycia ogromnych przestrzeni. Również gdy opowiadamy o tym komuś te godziny w pokoju zmieniają się nagle na godziny przygód, anegdot, przemyśleń. I właśnie, m.in. w opowiadaniu o tym kryje się tajemnica odpowiedniego wykorzystania fikcji literackiej, komputerowej, filmowej.
Spójrzmy na opowiadania jako na rodzaj boostera dla naszego umysłu. Kiedy coś czytam lub oglądam - bardzo chcę się z kimś podzielić przemyśleniami i wrażeniami. Ma to bardzo pragmatyczne podłoże - podczas np. czytania z moim umyśle tworzą się obrazy, które wchodzą w reakcje z innymi, wcześniejszymi obrazami w mojej głowie. Tworzy to nowe związki, które również wchodzą w reakcje z wcześniejszymi obrazami., metodą mniej lub bardziej "przypadkowych" skojarzeń Do tego dochodzą uczucia i uzyskujemy wyjątkowo chaotyczny, trudny do ogarnięcia misz-masz. Jeśli się nic z nim nie robi - on się rozmywa i większość przemyśleń, nieutrwalonych, zostaje zapomniana. Kiedy jednak opowiadam o nim to sam, aby dobrze dobrać słowa, zaczynam go systematyzować. Dzięki segregacji i pogrupowaniu chaos zaczyna być przydatny i wchodzi, mniej lub bardziej, w skład przemyśleń, obrazów do których odnosił się będę następnym razem, podczas czytania kolejnej książki, oglądania innego anime. W ten bardzo efektywny sposób powstaje coś, co możemy określić mianem "baza umysłowa".
Podsumowując - nic, co zostało pomyślane, lecz nie zostało zapamiętane nie jest przydatne. Dzięki opowiadaniu o książkach, filmach i muzyce sam zdaję sobie sprawę z tego, co o nich myślę i dzięki temu - zapamiętuję i wprowadzam do wzoru, na którym opieram swoje działania i myślenie.
Również i ku temu służyła ta notka - zrozumieniu po co czytam i co mi to daje. Nie jest to konieczne, aby móc czytać, ale zwiększa efektywność. I tak dalej.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz